sobota, 30 listopada 2013

M.A. Trzeciak - "Inframundo" czyli kochajmy kina z duszą! :)

Tym razem chciałabym polecić Wam książkę Marty Trzeciak "Inframundo", która może zaciekawić nie tylko miłośników starych filmów. Opowieść o żyjącej życiem bohaterów filmowych Grecie oczarowała mnie niesamowitym klimatem - odrobinka tajemniczości i niesamowitości może zdziałać cuda :) Szkoda tylko, że książkę przeczytałam tak szybko i miałam apetyt na jeszcze więcej... :)
Zapraszam do oglądania! :)



TYTUŁ: "Inframundo"
WYDAWNICTWO: Novae Res
ROK WYDANIA: 2012
STRON: 195
OPRAWA: miękka 
*LITERATURA POLSKA*

Za książkę dziękuję autorce, jednak fakt ten nie miał wpływu na moją recenzję.

niedziela, 24 listopada 2013

"Kwiat śniegu i sekretny wachlarz", czyli wstrząsająca opowieść o życiu chińskich kobiet...


TYTUŁ: "Kwiat Śniegu i sekretny wachlarz"
TYTUŁ ORYGINALNY: "Snow flower and the secret fan"
WYDAWNICTWO: Świat Książki
ROK WYDANIA: 2005
STRON: 352
OPRAWA: miękka
*LITERATURA AMERYKAŃSKA*

KRÓTKO O LISIE SEE: Urodzona w 1955 roku we Francji pisarka chińskiego pochodzenia, która w swoich powieściach ukazuje chińską tradycję, kulturę i zwyczaje widziane oczyma kobiet.Pomimo że Lisa See urodziła się w Paryżu, wiele lat spędziła w Los Angeles, a w szczególności w dzielnicy chińskiej. W latach 1983-1996 pracowała dla tygodnika literackiego „Publishers Weekly” jako lokalna korespondentka z zachodniego wybrzeża. Pisywała i nadal pisuje dla takich pism jak „Vogue”, „Self” i „More”. Laureatka wielu nagród organizacji amerykańsko-chińskich.

Z OKŁADKI: Opowieść o dwóch dziewczętach, a potem kobietach i matkach, żyjących w kraju, gdzie świętuje się tylko narodziny chłopca i wszystko jest podporządkowane mężczyznom, snuje osiemdziesięcioletnia Lilia. Będąc w rodzinie „trzecim dzieckiem i drugą bezwartościową dziewczynką”, została połączona więzami laotong - dozgonną przyjaźnią - z Kwiatem Śniegu, urodzoną tego samego dnia i o tej samej godzinie. Tego samego dnia brutalnie skrępowano im stopy. Ich losy, wyznaczone przez chińskie zwyczaje, potoczyły się jednak odmiennie... Przez lata będą sobie przesyłać tytułowy „sekretny wachlarz”, zapisując w nim przełomowe chwile swego życia i rzadkie momenty szczęścia, zapisując szczególnie, bo przeznaczonym wyłącznie dla kobiet pismem nu shu, którego każde słowo jest umieszczone w odpowiednim kontekście, a „z błędnego odczytania znaków wynikła już niejedna tragedia”.

WEDŁUG ESY: "Kwiat Śniegu i sekretny wachlarz" jest opowieścią nie tylko o skrępowanym przez tradycję pełnym cierpień życiu chińskich kobiet, ale także sile, w jaką uzbroić może człowieka prawdziwa przyjaźń. Osiemdziesięcioletnia Lilia niczym Szeherezada snuje hipnotyzującą czytelnika historię swojego pełnego cierpień życia w XIX-wiecznych Chinach, nie pomijając żadnego z jego aspektów. Dzisiaj powiedzielibyśmy, że jest to jej ostatnia spowiedź...
                    
                   "Problem długiego życia polega głównie na tym, że tyle osób odchodzi przed nami. Popełniłam największy błąd, jaki może zrobić kobieta, która zna nu shu - zlekceważyłam zabarwienie emocjonalne, kontekst i znaczenie tekstu."

Snując swoją opowieść Lilia wyjawia czym jest nu shu, opisuje nikłą rolę kobiety w ówczesnym świecie oraz potęgę więzów laotong - dozgonnej przyjaźni z Kwiatem Śniegu. Po przeczytaniu książki wiemy już, jak wielkie mamy szczęście żyjąc jako kobiety tu i teraz...

                 "Jesteśmy uważane za kompletnie bezużyteczne. Nawet jeżeli rodziny, w których przyszłyśmy na świat kochają nas, to jednak jesteśmy dla nich ciężarem. Potem wchodzimy w nowe rodziny, udajemy się do domu męża, którego nigdy wcześniej nie widziałyśmy, idziemy do łóżka z obcym człowiekiem i podporządkowujemy się wymaganiom teściowej. Jeżeli szczęście nam sprzyja rodzimy dzieci i umacniamy naszą pozycję w rodzinie męża. Jeżeli nie, czekają nas obraźliwe drwiny teściowych, kąśliwe uwagi konkubin męża i rozczarowane spojrzenia naszych własnych córek."

Jeżeli więc kobieta nie wyjdzie za mąż, jest nikim... Książka bez wątpienia skłania do refleksji nad życiem kobiet w dzisiejszym świecie. Niejednokrotnie narzekamy na teściowe czy też mężów. Być może po lekturze książki spojrzymy na to inaczej, a kiedy porównamy naszą sytuację i prawa z położeniem Lilii czy też Kwiatu Śniegu, dojdziemy do wniosku, że wcale nie jest tak źle ;) W końcu mamy możliwość powiedzenia NIE... Życie chińskich kobiet już od najmłodszych lat pełne było łez i cierpienia, a to ze względu na tradycję krępowania stóp... Muszę przyznać, że dopóki nie przeczytałam książki, moja wiedza na ten temat była naprawdę znikoma. Zaręczam jednak, że książkę warto przeczytać choćby po to, aby zrozumieć związany z tym ból oraz wplyw krępowania na życie ówczesnych kobiet, które od tego czasu  nie mogły już biegać ani poznawać świata zewnętrznego - świata mężczyzn...  Okrutny zwyczaj krępowania stóp, czyli tak naprawdę nieludzkie łamanie palców sześcioletnim dziewczynkom zmieniał całe ich życie, ponieważ im mniejsza stopa, tym większa perspektywa bogatszego zamążpójścia...

          "Nikt nie wyjawił, że mogę umrzeć. Wielkość stóp miała zadecydować o tym, jakie małżeństwo będzie mi dane..." 

"Kwiat śniegu i sekretny wachlarz" to lektura, którą polecam szczególnie płci pięknej, ponieważ w niezwykle szeroki sposób opisuje życie kobiet od chwili narodzin do śmierci, kreśląc jednocześnie doskonały portret ówczesnego świata... Warto przeczytać, jak wygląda życie pozbawione prawa do małżeństwa z miłości, w którym kobieta traktowana jest jak przedmiot...

poniedziałek, 18 listopada 2013

"W szpilkach od Manolo" Agnieszki Lingas-Łoniewskiej czyli mix romansu i kryminału na wysokim obcasie :D

Zapraszam Was do obejrzenia recenzji książki, która jest idealna, jeżeli chcemy odpocząć po męczącym dniu, ale jednocześnie nie mamy zamiaru zostać "odmóżdżeni"^^. Jeżeli połączenie romansu, dobrej komedii i kryminału Was przekonuje - polecam! :) Na zachętę dodam jeszcze, że główna bohaterka w wolnych chwilach prowadzi bloga, na którym recenzuje książki! :D

TYTUŁ: "W szpilkach od Manolo"
WYDAWNICTWO: Novae Res
ROK WYDANIA: 2013
STRON: 233
OPRAWA: miękka ze skrzydełkami
*LITERATURA POLSKA*

>


Za książkę dziękuję autorce, jednak fakt ten nie miał wpływu na moją ocenę.

BLOG AUTORKI: klik
STRONA AUTORKI: klik
CZYTAJMY POLSKICH AUTORÓW: klik

piątek, 15 listopada 2013

"Przesunąć horyzont", czyli Martyna Wojciechowska o pokonywaniu słabości i spełnianiu własnych marzeń :)


TYTUŁ: "Przesunąć horyzont"
WYDAWNICTWO: Otwarte
ROK WYDANIA: 2006
STRON: 260
OPRAWA: miękka ze skrzydełkami
*LITERATURA POLSKA*

KRÓTKO O MARTYNIE WOJCIECHOWSKIEJ: Urodzona w 1974 roku w Warszawie. W wieku 7 lat trenowała gimnastykę artystyczną. Jest dziennikarką, podróżniczką i pisarką, chociaż studiowała... marketing i zarządzanie :) Pasję do motoryzacji łączy z zamiłowaniem do nurkowania i wszelkich sportów ekstremalnych, jak np. wspinaczka wysokogórska. Jako pierwsza Polka i kobieta z Europy Środkowo-Wschodniej w 2002 roku ukończyła rajd Paryż-Dakar. Jest trzecią Polką, która zdobyła Koronę Ziemi. Od 2007 roku jest redaktor naczelną polskiej edycji magazynów "National Geographic" i "National Geographic Traveler".
Jeżeli jesteście ciekawi, jak mieszka Martyna Wojciechowska, zapraszam TUTAJ.
Z kolei TUTAJ możecie obejrzeć zwiastun filmu "Everest - Przesunąć horyzont".

Z OKŁADKI: Popularna dziennikarka telewizyjna wchodzi na najwyższą górę Ziemi. Czy poza medialnym szumem wynika z tego coś jeszcze? Czy ekstremalne osiągnięcia innych ludzi mogą cokolwiek wnieść w nasze życie? A jednak...  Tam gdzie jest się najbardziej samotnym wśród ludzi, tam gdzie cisza huczy głośniej niż lawiny i gdzie najgroźniejsze jest to, co najbardziej upragnione, można znaleźć odpowiedzi na najważniejsze pytania.  Dlaczego ktoś po dwukrotnym złamaniu kręgosłupa myśli o zdobyciu Mount Everestu? Po co w ogóle rzucać wyzwanie własnym słabościom? Dlaczego człowiek tak bardzo pragnie spojrzeć śmierci w oczy? Właśnie, dlaczego... Wiele osób zna autorkę tej książki z Big Brothera, Dzieciaków z klasą i Misji Martyna, zapewne też z Automaniaka, ale tym razem ma szansę poznać inną Martynę. Osobę, która już wie, że czasem jedyny sposób, by nadać życiu sens, to „przesunąć horyzont”, i że każdy ma swój Everest.

WEDŁUG ESY: "Przesunąć horyzont" w moim przypadku było książką "niezaplanowaną", ponieważ podkradłam ją ze stosika mojej babci, kiedy wróciłam na weekend do domu :) Już od samego początku miałam nadzieję, że będzie to publikacja o czymś więcej, niż jedynie o zdobywaniu najwyższej góry Ziemi, dlatego poważnie bałam się, że książka może nie spełnić moich oczekiwań... Na szczęście tak się nie stało... :)
Historia Martyny wciągnęła mnie już od samego początku, ponieważ nie miałam pojęcia o poważnym wypadku, którego doświadczyła i który wpłynął na właściwie całe jej dalsze życie, stawiając pod znakiem zapytania wiele marzeń i planów... Do tej pory myślałam o niej jako o sympatycznej podróżniczce i miłośniczce motoryzacji, która ma ogromne szczęście, ponieważ może pojechać gdziekolwiek zechce, a jej życie jest po prostu idealne. Książka "Przesunąć horyzont" uświadomiła mi jak bardzo myliłam się sądząc, że Martynie wszystko przychodzi bez wysiłku, podczas gdy ja, aby cokolwiek osiągnąć, muszę się nieźle "nachodzić" i napracować, a i tak nie mam żadnej gwarancji, że się uda...
„[...] Podłoża mysli samobójczych sa bardzo różne. w moim przypadku było to głębokie przeswiadczenie, że to jest za duzo dla mnie, jakkolwiek zdarzaja się większe tragedie z życiu; wiem, ludzie tracą domy, rodziny, dzieci. Jednak takie wartościowanie nie ma sensu, każdy na swój sposób przeżywa nieszczęśia. Wydawało mi się, ze nie dojdę do siebie. Nie odważyłabym sie odebrac sobie życia, ale gdybym wtedy zamkneła oczy i rano sie nie obudziła, nie byłoby mi żal.”
Mówi się, że dla sławy człowiek gotowy jest zrobić wszystko. Jednak czy Martyna wchodziła na Everest z tego powodu? Głupie pytanie - oczywiście, że nie. Mount Everest stał się dla niej czymś znacznie więcej, niż górą. Kiedy weszła na jego szczyt zrozumiała, że absolutnie każde marzenie ma szanse się spełnić. Tyle, że najpierw trzeba solidnie pracować i naprawdę mocno w siebie wierzyć. Bez walki z samym sobą, własnymi słabościami nigdy nie uda nam się go osiągnąć. Marzysz o podróży dookoła świata? Nic prostrzego - po prostu zacznij działać. Nigdy nie mów sobie "to niemożliwe", bo w końcu przestaniesz marzyć - Twoje życie zostanie pozbawione celu... 
Książkę "Przesunąć horyzont" czyta się naprawdę szybko i bardzo przyjemnie. Z całą pewnością nie sprawi problemu osobom, które nigdy wcześniej nie zetknęły się z tematyką "wysokogórską", ponieważ nawet specjalistyczne pojęcia wytłumaczone zostały w bardzo przystępny sposób. Na wewnętrznej stronie okładki mieści się mapa trasy, którą przebyła ekspedycja, dlatego bardzo łatwo możemy sobie wszystko zobrazować. "Przesunąć horyzont" Martyny Wojciechowską polecam nie tylko miłośnikom książek podróżniczych, ale również (a może raczej przede wszystkim) tym, którzy wątpią w możliwość spełnienia własnych marzeń oraz odnalezienia drogi życiowej, która doprowadzi ich do celu.


„Nigdy nie zapominajcie o tym, by brać z życia jak najwięcej, nie bójcie się ryzykować, płakać ani być szczęśliwymi. Najważniejsze to być w drodze. Każdego dnia robić krok do przodu.”
Martyna Wojciechowska

Recenzja bierze udział w wyzwaniu: