czwartek, 5 września 2013

"Mrówki w płonącym ognisku" czyli naznaczona głodem, biedą, ale również magią opowieść o życiu powojennej wsi...

Tytuł: "Mrówki w płonącym ognisku"
Pierwsze wydanie: 2013
Stron: 252
Autor: Teresa Oleś-Owczarkowa
z wykształcenia psycholog; w 2009r. zadebiutowała powieścią RAUSKA, w której o życiu codziennym Polaków i Niemców z dala od toczącej się wojny opowiada 11-letnia Alusia , przy czym fabuła powieści nawiązuje do autentycznych losów matki autorki.
Jeżeli jesteś zainteresowany/a poprzednią powieścią autorki, kliknij TUTAJ.


Treść: "Mrówki w płonącym ognisku" to zatrzymane w czasie pewne miejsce na ziemi wraz z jego mieszkańcami, obciążonymi kompleksem gorszości. Autorka ukazuje znaną jej wieś powojenną, a także zachodzące na niej zmiany. Opisywana wieś pracuje, cierpi i bawi się. Ludzie planują małżeństwa - czasem z egoistycznych i materialnych pobudek - wychowują dzieci, pomagają sobie, mają swoje ambicje i słabości. Po prostu żyją. Przytaczane zwroty językowe i śpiewane kiedyś piosenki, zderzane są z dzisiejszym wirtualnym światem, w którym obowiązują już inne zasady. Świat opisywany przez Autorkę często jest już zapomniany, ale mody mijają i dlatego warto czasem zatrzymać się na chwilę, spojrzeć w gwiazdy, a potem także w głąb siebie...

Według Esy: Kilka dni temu razem z moją babcią łuskałam groch. Kiedy od zakończenia pracy dzieliło mnie już tylko kilka strączków usłyszałam głos mówiący: "Kiedy byłam małą dziewczynką...". Naturalnie był to głos mojej Babci, jednak niestety nie mam pojęcia co powiedział dalej, bo skończyłam łuskać groch i... zaczęłam zbierać się do odejścia... Przy okazji czytania "Mrówek w płonącym ognisku" uświadomiłam sobie, że bardzo często nie słuchaMY tego, co wspominają nasi dziadkowie, a dopiero kiedy ich zabraknie, uświadamiamy sobie jak dużo straciliśmy, o jak wielu rzeczach nie dowiemy się już nigdy, bo nie będziemy mieli kogo o nie zapytać... Cóż - smutne, ale myślę, że jak najbardziej prawdziwe.

Teresa Oleś-Owczarkowa
(źródło: biblioteka.swiebodzice.pl)
Książka Teresy Oleś-Owczarkowej przeniosła mnie do przeciętnej, ale jakże magicznej powojennej wsi, ukazując życie ówczesnych ludzi od codziennej, głodnej i ubogiej strony. Autorka wspomina swoje dzieciństwo spędzone u boku Babci (koniecznie przez duże B) nie bawiąc się w dzielenie książki na rozdziały, za to zwracając dużą uwagę na siłę tkwiącą w słowach "wczoraj", "dziś" i "jutro", starając się zwrócić naszą uwagę na fakt, że świat z dnia na dzień się zmienia - przed pójściem do kogoś w odwiedziny musimy najpierw zadzwonić, zapowiedzieć się, a przeszkadzać zaczynają nam już nie tylko stare drzewa, ale również śpiewające ptaki, bo przecież potrzebujemy ciszy, żeby... oglądnąć online kolejny odcinek serialu... :)
Obserwacja niezwykle interesującego dla małego dziecka szeregu czynności składających się na tak zwane "dojenie", uczestniczenie w darciu pierza, spacer kamienistą drogą...
"Ostatnie wielkie kasztanowce walczą o swoje miejsce w pejzażu wsi. Są staroświeckie i nie pasują do wysprzątanego otoczenia domu. Zabierają miejsce i śmiecą jesienią. W większych łaskach są iglaste krzewy i drzewka, odpowiednie do kostki brukowej na podwórku, którą się łatwiej zamiata. Jest coraz bardziej miejsko, czysto i betonowo."
Wydawać by się mogło, że obraz powojennej wsi nie może obudzić moich wspomnień z czasów dzieciństwa, a tymczasem właśnie tak się stało :) Podczas czytania przed oczami stanął mi agresywny kogut, który spacerował po moim ogrodzie, kiedy byłam dzieckiem, krowa, która pasła się kawałek od rynku w mojej wiosce i strasznie "muczała", babcia ścinająca pokrzywy sierpem, kopy siana stojące w polu... :) 
Jedyne, co nie przypadło mi do gustu podczas czytania to pojawiające się co jakiś czas refleksje autorki na różne tematy, które w moim odczuciu nie zawsze sprawiały wrażenie przemyślanych i... potrzebnych, bo bardzo ciekawe były już same wspomnienia :) Z drugiej strony czy nie drażnią nas czasami poglądy na różne tematy naszych babć i dziadków, które niejednokrotnie odbiegają od naszych? :) Chyba jest to nieuniknione.
W każdym razie żeby wszystko było jasne - polecam, bo uważam, że warto zwrócić uwagę na czyjeś wspomnienia... ^^

Za książkę dziękuję:


Na mapie świata stawiam kolejną czerwoną kropkę :) Jeżeli macie ochotę przyłączyć się do zaproponowanej przeze mnie literackiej podróży, to jest mi bardzo miło :) Proszę jedynie o wspomnienie o tym, że to ja coś takiego wymyśliłam :) Chętnie będę śledzić Waszą podróż :) Więcej o projekcie, możecie przeczytać TUTAJ :)


18 komentarzy:

  1. Jeju, naczytałam się ostatnio tylu recenzji książki że moja ochota na nią wzrosła niesamowicie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Z pewnością niedługo zabiorę się za tę książkę. Zapowiada się niesamowicie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dla mnie wspomnienia są dla mnie ważne, pisze nawet pamiętnik :) Co do tej ksiazki i czyis wspomnien, to jestem jak najbardziej na tak! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nigdy o tej książce nie słyszalam, ale pewnego dnia na pewno po nią sięgnę

    OdpowiedzUsuń
  5. Książka nie w moim typie niestety :( Ale powiem Ci, że z tą mapką to mnie zaintrygowałaś i chyba sama przyłączę się do zabawy ! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie słyszałam nigdy o tej książce, ale może kiedyś po nią sięgnę. Często żałuję, ze nie wypytałam mojej babci o jej młodość, czy czas wojny, ale czy 11-letnie dziecko o takich tematach myśli? A miałam 11 lat, kiedy umarła. Bardziej jeszcze żałuję, że nie poznałam dziadka i jego sióstr, że nie znam ich historii, historii przesiedleńców spod Wilna. Obiecuję sobie, że kiedyś pospisuję wszystkie wspomnienia związane z dzieciństwem i wakacjami u babci, ale czy będę umiała oddać ten klimat? Czy jak Marcel będę umiała poddać się wspomnieniom pod wpływem smaku magdalenki zanurzonej w herbacie? Czas pokarze.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. Lubię czytać o czasach wojennych i powojennych. Niestety nie mam w swojej rodzinie osoby, która mogłaby to pamiętać i mi o tym opowiedzieć, dlatego kiedy tylko mam okazję, dowiaduję się o tym jak najwięcej. Jednak nie są to suche fakty,a realne przeżycia ludzi :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Książka ta już czeka u mnie na półce. Jestem nią zaintrygowana.

    OdpowiedzUsuń
  9. Chyba się na nią skuszę, co chwilę pozytywna recenzja;)

    OdpowiedzUsuń
  10. O tej książce pierwsze słyszę. Jednak muszę przyznać, że w jakiś sposób mnie do niej przekonałaś. Żałuję tylko, że te refleksje autorki nie przypadły ci do gustu, gdyż ja na takie rzeczy zwracam uwagę. Ciekawe kiedy się za to zabiorę :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Czytałam już pozytywne opinię, ale jakoś ta książka mnie nie przekonuje :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie przepadam za książkami, których akcja rozgrywa się w dalekiej przeszłości ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Lubię czytać książki, ale moją miłością są prawdziwe historie - życiem pisane. potrafię w jedno popołudnie pochłonąć taką książkę.

    cieszę cię, że trafiłam na twojego bloga.

    obserwuję. zapraszam do odwiedzenia mojego bloga, jeśli ci się spodoba miło mi będzie jak dołączysz do mojego grona obserwatorów.

    OdpowiedzUsuń
  14. Dla mnie - rewelacja! Urzekła mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Niestety tym razem nie dla mnie. Już się przejadłam takimi historiami. Ale na pewno kiedyś do niej wrócę :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Na mnie książka zrobiła duże wrażenie. Nawet bardzo duże.

    OdpowiedzUsuń