poniedziałek, 24 listopada 2014

RECENZJA: "Romantyk Boży" (Stanisław Dziedzic)

TYTUŁ : "Romantyk Boży"
AUTOR: Stanisław Dziedzic
WYDAWNICTWO: Wydawnictwo M
ROK WYDANIA: 2014
STRON: 331

STANISŁAW DZIEDZIC: Historyk literatury, publicysta, kulturoznawca, nauczyciel akademicki, od 2004r. dyrektor Wydziału Kultury i Dziedzictwa Narodowego w Urzędzie Miasta Krakowa. W swoim dorobku twórczym posiada ponad tysiąc publikacji, w tym kilkaset o charakterze naukowym i popularnonaukowym, m.in. książki: "Kraków to jest wielka rzecz", "Serce Polski". Wspólnie z Tadeuszem Skoczkiem napisał m.in. "Teatr 38 w latach 1960-1972". Opracował i podał do druku niepublikowane wcześniej młodzieńcze wiersze Karola Wojtyły.

MOJA OPINIA: 
"Wierzę w Twój teatr i chciałbym go koniecznie współtworzyć, bo on byłby różny od wszystkich polskich i nie łamałby człowieka, ale podnosił i zapalał i nie psuł, ale przeanielał. (...) Możesz liczyć na mnie i na mój zapał."                                                                                                                                                                                                                                                           (z listu Karola Wojtyły do Mieczysława Kotlarczyka) 
Słowo poetyckie zajmowało istotne miejsce zarówno w życiu młodego, zafascynowanego teatrem Karola Wojtyły, jak i zasiadającego na Stolicy Piotrowej Jana Pawła II, który przyznawał mu niemalże mistyczne funkcje, zdolne udźwignąć treści, którym nie jest w stanie podołać język nauki. O miłości, jaką jeden z najwybitniejszych Polaków XX wieku darzył literaturę oraz o jego dramaturgicznych próbach okresu młodości, słyszał chyba każdy z nas. Czy jednak potrafimy powiedzieć na ten temat coś więcej? W naszych głowach pojawiają się co prawda hasła takie jak  m.in. "Teatr Rapsodyczny", jednak mało kto zna konkretne informacje na temat tej sfery życia Wojtyły. Kiedy usłyszałam o wydaniu "Romantyka Bożego", efektu wieloletniej pracy Stanisława Dziedzica, postanowiłam, że koniecznie muszę się z tą pozycją zapoznać, ponieważ ta "stronica" życiorysu Karola Wojtyły zawsze wzbudzała moje zainteresowanie.
"Śluby panieńskie" (premiera 27.02.1936 r.) Karol Wojtyła jako
Gustaw (trzeci od lewej)
Publikacja podzielona jest na cztery części. Z pierwszej z nich możemy dowiedzieć się o przemianach kulturowo-społecznych w Wadowicach pod koniec XIX oraz w pierwszej połowie XX wieku, co pozwala na lepsze zrozumienie wielu zaistniałych wówczas mechanizmów, które w pośredni lub bezpośredni sposób oddziaływały na życie rodziny Wojtyłów. Stanisław Dziedzic kreśli panoramę Wadowic uwzględniając w niej m.in. Emila Zegadłowicza, "Czartak" i teatralne Towarzystwo "Jagiellonka". Część druga - "W kręgu teatru słowa", przybliża czytelnikom działalność przede wszystkim Studia Teatralnego 39 oraz Teatru Rapsodycznego, z którymi związany był Karol Wojtyła. Autor publikacji przytacza również fragmenty listów wymienianych pomiędzy ich członkami, z których to możemy dowiedzieć się sporo na temat gry aktorskiej Wojtyły oraz emocji, jakie towarzyszyły wszystkim, gdy wychodził na scenę. 
"Monolog Bolesława Śmiałego Karol Wojtyła mówił wspaniale. Już w czasie prób słuchaliśmy go z podziwem i dreszczem grozy, ale owego pierwszolistopadowego wieczoru osiągnął najwspanialszy stopień ekspresji artystycznej. (...) Przedstawił te dramatyczne wydarzenia z tak pełnym zaangażowaniem, że wierzyło się każdemu słowu." (Danuta Michałowska)
 Karol Wojtyła jako ksiądz Robak z "Pana Tadeusza", Jasiek z "Wesela", Byk z "Kawalera księżycowego", czy też Gustaw ze "Ślubów panieńskich" to tylko niektóre z wielu wcieleń Papieża Polaka, które możemy poznać na kartach "Romantyka Bożego". 
W mieszkaniu Karola Wojtyły przy ul.Tynieckiej 10 odbywały
się często próby i spotkania aktorów konspiracyjnego Teatru
Rapsodycznego.
Stanisław Dziedzic przedstawia nam jednak Wojtyłę nie tylko jako bardzo dobrze zapowiadającego się aktora, ale również jako poetę i dramatopisarza. Kiedy i czym zadebiutował? Kto wywarł duży wpływ na jego twórczość? To najbardziej podstawowe pytania, na które odpowiedź znajdziemy w części trzeciej. Część czwarta - "Rapsodyk Słowa Odwiecznego", zwraca natomiast uwagę na działalność oratorską Jana Pawła II, w wymowny sposób świadczącą o jego umiejętnościach.
Podsumowując, na nieco ponad trzystu stronach Dziedzic maluje portret Wojtyły. Maluje go sprawnymi pociągnięciami pędzla, używając wielu odcieni. "Romantyk Boży" spodoba się zarówno osobom, które szukają rzetelnych, zgromadzonych w jednym miejscu informacji, jak i przeciętnym zjadaczom chleba, który podchodzą do tego typu publikacji bardzo ostrożnie ("Czy nie będę czuł się przytłoczony nadmiarem faktów?"). Pozycja napisana jest przystępnym językiem, więc jej czytanie będzie prawdziwą przyjemnością nawet dla osób niezorientowanych w idei, która przyświecała Teatrowi Rapsodycznemu. 

czwartek, 20 listopada 2014

RECENZJA: "Mały człowiek z wielkim psem" (Bożena Kraczkowska, Mariola Żylińska-Jestadt)

TYTUŁ : "Mały człowiek z wielkim psem"
AUTOR OPOWIADAŃ: Bożena Kraczkowska
ILUSTRACJE: Mariola Żylińska-Jestadt
WYDAWNICTWO: Pracownia Wydawnicza "ElSet"
ROK WYDANIA: 2014
STRON: 95

BOŻENA KRACZKOWSKA: Urodziła się w Świdniku k.Lublina. Mieszka i pracuje w Olsztynie. Z wykształcenia jest muzykiem i dziennikarzem. Na co dzień pracuje jako redaktor w "Gazecie Olsztyńskiej". W wolnych chwilach pisze wiersze, prozę, bajki dla dzieci, fotografuje, a także tworzy teksty piosenek i... śpiewa. Wydała m.in. tomik poezji "Da się żyć" (2011), autorską płytę CD "Wystarczy mnie lubić" (2011), powieść dla dzieci i młodzieży "Purpurowe Gniazdo" (2014). Jest autorką tekstów piosenek znajdujących się w repertuarach Maryli Rodowicz i Cezarego Makiewicza. Jej piosenka "Dziewczyna z granatem" promuje serial TVP "Czas honoru - Powstanie". Prowadzi blog "Malachitowy Las" (KLIK).



MARIOLA ŻYLIŃSKA-JESTADT: Urodziła się w Gdańsku,jest absolwentką Wydziału Artystycznego na kierunku Wychowanie Plastyczne w olsztyńskiej WSP. Jej prace znajdują się w galeriach i zbiorach prywatnych w Polsce, Japonii, Szwecji, Danii, Szwajcarii, USA, Niemczech. W dorobku artystycznym ma kilkadziesiąt wystaw indywidualnych i udział w kilkunastu zbiorowych.



MOJA OPINIA: Może to i dziwne, że siedzę z laptopem na kolanach, w otoczeniu zdających się sięgać do samego nieba brzóz, ale chyba każdy niejednokrotnie w swoim życiu odniósł wrażenie, że właśnie w takich miejscach do naszych głów wpadają najbardziej szalone pomysły. Szalone? Jak to?! Przecież kiedy spacerujemy wydają się być całkowicie realne. Wątpić w ich powodzenie zaczynamy dopiero wtedy, gdy wrócimy do domu…
Jak mogłam się ostatnio przekonać (na szczęście!), ludzie dzielą się na dwie grupy. Pierwszą tworzą ci, którzy nie chcą pamiętać o tym, co leśne duszki „wkładają” im do głów podczas spacerów, natomiast drugą tacy, którzy wychodząc z lasu myślą sobie – „Właściwie dlaczego nie.” – i zaczynają działać. Tak zrobiła pani Bożena Kraczkowska. Na pomysł zrealizowania projektu „Mały człowiek z wielkim psem” wpadła w lesie. No właśnie. Wpadła i wcale na tym nie poprzestała… Rozpoczęła jego realizację. Spotkała się z olsztyńską malarką Mariolą Żylińską-Jestadt i w taki oto sposób, kroczek po kroczku projekt zaczął nabierać wyraźniejszych kształtów.
„Mały człowiek z wielkim psem” to o wiele więcej niż zwyczajny zbiorek opowiadań, do czytania których przywykliśmy. Nie tylko dlatego, że projekt składa się z trzech „elementów” – wspomnianych opowiadań, inspirowanych nimi obrazów tworzących „Galerię Małego Człowieka” oraz singla „Blues na drugą stronę”. Przede wszystkim jest to niezwykle ciekawe połączenie, które potrafi zaskoczyć. Zaskoczyć nie tylko tematem, ale również sposobem jego realizacji.
Na publikację składa się dziewięć opowiadań, jednak to właśnie tytułowe wysuwa się na plan pierwszy, nadając pewien ton pozostałym. Na jego kartach poznajemy historię młodej, uzdolnionej artystycznie dziewczyny, której życie osobiste jest dla czytelników tak zaskakujące, że aż ciężko je sobie wyobrazić. Cały zbiór stanowi próbę opisu samego procesu tworzenia, z którym właściwie każdego dnia musi mierzyć się artysta. Artysta, czyli każda żywa istota kreująca „tu i teraz”.

„Ze szczytu spływał łagodny fiolet. Swobodnie rozdzielał się na mniejsze strugi i trzydzieści centymetrów niżej z morderczą siłą wbijał się w czerń. Po drodze rozwalił trzy niebieskie arbuzy i, zasysając tę rozwaloną wcześniej czerń, zatracił przyzwoite granice kolorów.”

Nie uważam się za znawczynię współczesnego malarstwa, dlatego nie będę rozwodziła się ani nad precyzją pociągnięć pędzla pani Marioli Żylińskiej-Jestadt, ani nad jej techniką, bo najzwyczajniej w świecie się na tym nie znam. Mogę jedynie odwołać się do emocji, jakie obrazy ilustrujące opowiadania tworzące zbiór we mnie wzbudziły. Początkowo odczułam niepokój, spowodowany być może nagromadzeniem kolorów i ujęciem bohaterów opisanych historii, którzy z tej palety barw się wyłaniają. „Galerię Małego Człowieka” tworzą obrazy z jednej strony, jak już wspomniałam przed chwilą, niepokojące, niosące ze sobą chorą fascynację, a z drugiej dziwną, wręcz szaleńczą radość z tworzenia.
Podczas czytania opisanych przez autorkę historii bardzo poważnie zaczęłam zastanawiać się nad tym, czy w ogóle można nazywać je opowiadaniami. Pani Bożena Kraczkowska balansuje na granicy pomiędzy światem prozy, a światem poezji, co chyba najbardziej podobało mi się w historiach „Drwale” oraz „Ślimaka wszechświat cały”. 
Myślę, że „Mały człowiek z wielkim psem” może zainteresować każdego, kto lubi odkrywać nowe możliwości, jakie skrywają w sobie słowa. Cały zbiorek czyta się tak dobrze, że trzeba mieć bardzo silną wolę, aby odłożyć go choćby na chwilę. Na sam koniec zostawiam Was z wierszem, który pojawia się na kartach książki…
 „On idzie – idę.
On stoi – stoję.
On znika – jestem. Bez cienia. 


czwartek, 13 listopada 2014

Ogromny stosik książek "z duszą"


Jeżeli zaglądacie do mnie już od dłuższego czasu, to z pewnością wiecie, że kocham stare książki. Chyba największą radość sprawia mi odnalezienie na ich kartach czyichś zapisków. Jeżeli jesteście ciekawi jakie książki "z duszą" udało mi się kupić tym razem, to zachęcam do oglądania filmiku :).