czwartek, 12 września 2013

"Bery i bojki śląskie" czyli zbiór zapisanych spolszczoną gwarą śląską tekstów :)

Tytuł: "Bery i bojki śląskie"
Pierwsze wydanie: 1931
Moje wydanie: 1980
Stron: 247
Wydawnictwo: Śląsk
Autor: Stanisław Ligoń - znany pod pseudonimem Karlik z Kocyndra śląski pisarz, działacz kulturalny, aktor. Prowadził audycje radiowe: "Bery i bojki", "Przy sobocie po robocie", "Co niedziela u Karlika...". Posługiwał się spolszczoną gwarą śląską. W styczniu 1934 roku został dyrektorem katowickiej rozgłośni Polskiego Radia. Koncentrował się na audycjach regionalnych i satyryczno-politycznych skierowanych przeciwko hitlerowskiej propagandzie. Zmarł w Katowicach 17 marca 1954 roku. Jego pogrzeb stał się manifestacją dziesiątków tysięcy mieszkańców Śląska.

Treść: "Bery i bojki śląskie" to najważniejsza i najpopularniejsza książka wśród kilku już pokoleń ślązaków. O popularności tej śmiesznej i uciesznej pozycji zdecydował nieodparty komizm, prosty, czasem rubaszny humor oraz wspaniała, soczysta, autentyczna gwara śląska. Oprócz bajek, anegdot oraz dowcipów zbiór ten zawiera także dłuższe opowiadania humorystyczne, scenki słuchowiskowe, parodie wypracowań szkolnych i opowiastki niby-filozoficzne, których zamierzony lub niezamierzony prymitywizm, nieudolność i naiwność wywołują uśmiech i pobudzają do śmiechu. Czytelnik znajdzie tutaj wszystkie znaczące utwory Ligonia, od krótkich szkiców, aż po słuchowiska radiowe.

Według Esy: Do tej pory nie mam pojęcia jakim cudem trafiłam na "Bery i bojki śląskie" w bibliotece, bo nie dość, że były wciśnięte pomiędzy masę grubszych książek, to jeszcze nie miały żadnych napisów na okładce :)  Co więcej, o Stanisławie Ligoniu nigdy wcześniej nie słyszałam... Usprawiedliwia mnie chyba jedynie fakt, że autor silnie związany był z górniczym regionem polski, w którym nigdy nie miałam okazji być na dłużej. W każdym razie w końcu przynajmniej dzięki zbiorowi utworów Stanisława Ligonia udało mi się dowiedzieć troszkę więcej zarówno o gwarze, jak i tradycji tego obszaru :) 
Stanisław Ligoń
Książka "Bery i bojki śląskie" to zbiór dowcipów i anegdot Ligonia, którymi "czarował" radiowych słuchaczy podczas radiowych audycji i którymi co tu dużo mówić zauroczył również mnie :) Jeżeli uważacie, że książki poruszające tematykę tradycji, kultury różnych regionów naszego kraju Was nie kręcą, to chciałabym zaznaczyć, że akurat tej pozycji nie musicie czytać od deski do deski - po prostu zajrzyjcie do spisu treści i wybierzcie kilka interesujących Was tekstów :)
Kiedy zabierałam się za czytanie "Berów..." miałam pewne wątpliwości co do tego, czy zdołam przeczytać ze zrozumieniem utwory zapisane spolszczoną gwarą śląską, ale już po kilku stronach przekonałam się, że nie taki diabeł straszny jak go malują :) Po pierwsze z tyłu (przynajmniej tego konkretnego wydania) znajdziecie słowniczek wyjaśniający kłopotliwe słowa, a po drugie - i to chyba będzie istotne - podczas czytania tekstów profesora Ligonia do słowniczka zajrzałam tylko kilka razy, ponieważ utwory czytało się bardzo szybko i przyjemnie - podczas niektórych opisanych historii uśmiech nie schodził mi z twarzy :) Żałuję tylko, że nie mogę posłuchać audycji Ligonia, bo zawarte w zbiorze teksty są właśnie zapisem tych, które mogli usłyszeć przedwojenni mieszkańcy śląska. 
Fragment jednego z utworów zawartych w zbiorze.
Bery ukazują polskość nie szlachecką, ale robotniczą, która zostaje "ozdobiona" rozmaitymi typami ludzkimi oraz dowcipnym nazewnictwem. Książka wypełniona została tłumem ludzi noszących tzw. nazwy mówiące: Bijok, Gnojek, Mizerok... 
"Ligoń... podbijał serca słuchaczy jemu tylko właściwym, specyficznym wdziękiem... intonacją głosu. Był niezrównanym, wprost znakomitym aktorem-samoukiem, który z równym powodzeniem potrafił wywołać uśmiech na twarzach swoich słuchaczy, jak i wyraz ludzkiego rozrzewnienia."
Jeżeli nie jesteście pewni, czy skusicie się na tą pozycję, obok załączam fragment jednego z zamieszczonych w zbiorze utworów :) 




Jeżeli macie ochotę, poniżej prezentuję Wam znaleziony na YT materiał promujący wystawioną wiosną w Chorzowskim Centrum Kultury sztukę  napisaną przez Stanisława Ligonia - "Wesele na Górnym Śląsku" :)





Na mapie świata stawiam kolejną czerwoną kropkę :) Jeżeli macie ochotę przyłączyć się do zaproponowanej przeze mnie literackiej podróży, to jest mi bardzo miło :) Proszę jedynie o wspomnienie o tym, że to ja coś takiego wymyśliłam :) Chętnie będę śledzić Waszą podróż :) Więcej o projekcie, możecie przeczytać TUTAJ :)



13 komentarzy:

  1. Też miałam takie wydanie tej książki. Przepiękna!

    OdpowiedzUsuń
  2. Doczekałam się Twojej recenzji i... nie pomyliłam się:) Teraz jeszcze bardziej chcę przeczytać tę książkę:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja z gwarą niewiele miałam wspólnego, ale książkę przeczytałabym z przyjemnością:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Hahaha, nie wierzę :D:D Mam dokładnie to samo wydanie, czytałam jako dziecko (jak miałam jakieś 10 lat) i do tej pory byłam święcie przekonana, że w życiu się nie spotkam z tym, żeby ktoś jeszcze oprócz mnie i mojej mamy kiedykolwiek to czytał :D A już na pewno nikt tak młody jak Ty :D
    Uwielbiałam "Bery i bojki śląskie", niektórych nauczyłam się nawet na pamięć i opowiadałam wujkom. Do dziś nie wiem, czy bardziej bawiły ich historie, czy fakt, że opowiada je dziesięciolatka. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. książkę bym chętnie przyczytała, lecz teraz mam te lektury szkolne.. grrr.. bez sensu.
    http://crazylifesaccordingtoclaudia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Interesujące. Muszę zajrzeć do swojej biblioteki, może znajdę.

    OdpowiedzUsuń
  7. Napisałaś takie ciekawie,że o ile na początku nie byłam przekonana czy zechciałabym przeczytać, to kończąc Twoją recenzje moje zdanie się całkowicie zmieniło:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Z gwarą śląską nie miałam do czynienia, ale chętnie bym się z tym zmierzyła :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Może być ciekawie i zabawnie ): pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetna recenzja :) Książka niestety nie dla mnie...

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam i lata temu już zaśmiewałam się czytając je.

    OdpowiedzUsuń
  12. Książka prze cudna polecam, mój ojciec ma egzemplarz podpisany przez autora.

    OdpowiedzUsuń