wtorek, 9 lipca 2013

"Zamczysko w Otranto" - pierwsza powieść gotycka !

Tytuł polski: "Zamczysko w Otranto"
Tytuł oryginalny: "The Castle of Otranto"
Pierwsze wydanie: 1764r.
Pierwsze wydanie polskie: 1974r. (pytam - "Dlaczego tak późno!" :o )
Stron:  108 (właśnie dlatego idealnie nadaje się na jeden burzowy, letni wieczór) ^^
Autor: Horace Walpole - jeżeli chcesz dowiedzieć się o nim czegoś więcej, kliknij TUTAJ.

Treść: Napiszę krótko, bo nie chciałabym przez przypadek zdradzić zbyt wiele, tym samym odbierając przyjemność lektury innym :)
Niezwykle apodyktyczny książę Manfred wraz z rodziną bezprawnie zamieszkuje stary, pełen tajemniczych zakamarków gotycki zamek. Akcja powieści rozpoczyna się w dniu ślubu zaledwie piętnastoletniego Konrada - syna Manfreda. Sama uroczystość nie dochodzi jednak do skutku, ponieważ... młody książę zostaje zmiażdżony przez spadający z nieba szyszak (chełm), należący do ostatniego prawowitego dziedzica zamku - zmarłego Alonza Dobrego... ;) No cóż... bywa :) Niespodziewane, wprawiające w zdumienie wydarzenie dość szybko zostaje powiązane z niejasną przepowiednią: "Dobra i zamek Otranto przestaną należeć do rodu, który je posiada, gdy prawy właściciel wyrośnie zbyt wielki, aby mógł w nim mieszkać". Książę Manfred wpada na genialny pomysł - aby uratować ród, sam ożeni się z wybranką, pierwotnie przeznaczoną dla syna. Sprawa nie jest jednak taka prosta...

Według Esy: Muszę przyznać, że szukanie "Zamczyska..." na półce w bibliotece zajęło mi sporo czasu... Nie dlatego, że ktoś odłożył ją w złe miejsce. Po prostu byłam przekonana, że powieść musi liczyć sobie przynajmniej kilkaset stron :) A tutaj taka niespodzianka - chudzinka wciśnięta pomiędzy grubsze koleżanki :) Szczerze mówiąc do tej pory nie mogę się z tym oswoić... :) Kiedy skończyłam czytanie, miałam nieodparte wrażenie, że Horace Walpole stworzył zaledwie szkic, który miał zostać odpowiednio rozbudowany, jednak kiedy przeczytałam posłowie, moje zdanie na ten temat zmieniło się o 180 stopni. Jak się dowiedziałam, autor był absolutnym prekursorem powieści gotyckiej na świecie! "Zamczysko w Otranto" utorowało drogę późniejszym "romansom grozy" pióra Anny Radcliffe oraz stało się inspiracją m. in. dla "Ivenhoe'a" Waltera Scotta, a także E. A. Poe. Dzięki powieści Walpole'a określenie "gotycki" zaczęło być utożsamiane ze światem nadprzyrodzonym i obecną w nim grozą, której przeżywanie wkrótce stało się dla publiczności czymś w rodzaju katharsis :)

Autor "Zamczyska..." rozpoczął pracę nad nim po kolejnej politycznej porażce. W jednym z listów do bliskiej przyjaciółki pisał:
"Stare zamki, malowidła, historie, gawędy sędziwych ludzi pozwalają człowiekowi żyć w dawnych czasach, które nie mogą nam sprawić zawodu. Pozwoliłem, aby rządziła mną nieskrępowana imaginacja, niekontrolowane wizje i namiętności. Pisałem wbrew prawidłom, krytykom i filozofom."
Powieść gotycka powinna budzić w czytelniku strach, jednak w moim przypadku wywołała jedynie śmiech z odrobiną niedowieżania i zaskoczenia tak bujną wyobraźnią autora (bo przecież kto widział nadnaturalnej wielkości chełm tak po prostu spadający z nieba!). Przypuszczam, że moja reakcja nie jest winą autora książki, ale współczesnego świata, który sprawia, że stajemy się odporniejsi na strach. Z drugiej strony trudno wymagać, aby gusta czytelnicze pozostawały niezmienne :) 
Jeżeli szukacie lektury na jeden wieczór, zdecydowanie polecam :) Oczywiście można doszukiwać się w niej minusów, jednak nie możemy zapominać o tym, że autor tworzył przecież coś zupełnie nowego :) Całkiem ciekawie jest przeczytać książkę, po lekturze której dawniej bano się pójść spać! :) Jeżeli mogę coś   zasugerować, to proponuję czytać ją późnym wieczorem - przypuszczam, że wtedy efekt powinien być PRAWIDŁOWY :) Jedno jest pewne - zapada w pamięć :) Polecam zarówno miłośnikom powieści Jane Austen, jak i zwolennikom horrorów, bo przecież to od tej cieniutkiej książeczki wszystko się zaczęło :)

"Nabrawszy dzięki tym rozważaniom otuchy i sądząc na podstawie tego, co widziała, że jest blisko wylotu podziemnego lochu, podeszła do otwartych drzwi. Wtem nagły podmuch zgasił na progu jej lampkę. Izabela znalazła się w nieprzeniknionej ciemności."

Aby informacje naniesione na mapkę były czytelniejsze, najlepiej jest ją powiększyć :)


Książkę przeczytałam w ramach wyzwania "Czytam książki wydane przed 1990 rokiem" ;)

10 komentarzy:

  1. Niestety na taka pozycje z pewnoscia nie mam ochoty, nie kreca mnie takie tamety.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nieźle porąbana fabuła + mroczny klimat starego zamczyska + mała objętość (nie zmarnuję zbyt wiele życia, jeżeli jednak książka mi się nie spodoba) - nabrałam ogromnej ochoty na czytanie :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie słyszałam nic o tej książce - moze kiedyś, kiedy będe miała ochotę na coś ambitniejszego ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Sprawdziłam i ta książka jest w mojej bibliotece, więc pewnie sobie ją wypożyczę.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie jestem przekonana do tej książki.

    OdpowiedzUsuń
  6. Dopiero co znalazłam Twojego bloga... i już recenzja książki, którą od dawna mam na oku. Dzięki za recenzję, teraz z pewnością po nią sięgnę. Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nominowałam Cię do The Versatile Blogger:)
    Szczegóły na moim blogu:
    http://czytelniadominiki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Z miłą chęcią bym przeczytała, nie wiedziałam, że zainteresuje mnie kiedyś książka wydana przed moim urodzeniem :D

    in-corner-with-book.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetnie to opisałaś! Aż mam chęć po nią sięgnąć :)
    A książeczkę oczywiście dopisuję do wyzwania i życzę jeszcze więcej przeczytanych ciekawych lektur :)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Czytałam ostatnio i rzeczywiście, zamiast straszyć bawi :-D

    OdpowiedzUsuń