poniedziałek, 29 lipca 2013

"Italczyk albo Konfesjonał Czarnych Pokutników" czyli romans "must have" dam przełomu XVIII/XIX w. !!!

Tytuł polski: "Italczyk albo Konfesjonał Czarnych Pokutników"
Tytuł oryginalny: "The Italian or the Confessional of the Black Penitents"
Pierwsze wydanie: 1796
Pierwsze wydanie polskie: 1977
Stron: 514
Autor: Ann Radcliffe - jeżeli chcesz dowiedzieć się o niej czegoś więcej, kliknij TUTAJ.

Treść: Barwna, pełna niespodzianek historia pozwala na doznanie przyjenego dreszczyku nawet najbardziej oczytanemu w powieściach grozy czytelnikowi. Miłość i rozłąka, melancholia i lęk, piękno i ciemne siły zła - oto żywioły poddawanego wielu przeciwnością losu romansu zagadkowego pochodzenia Elleny di Rosalba z Vincentio di Vivaldi - synem wpływowego markiza. Wojaże w zamkniętych karocach pod strażą zbirów, podziemne labirynty i tajemne przejścia - oto jaką scenerię proponuje autorka. Do kogo należy głos rozlegający się w sali inkwizycji? Kto skrada się do sypialni Elleny - duch czy morderca?

Według Esy: Muszę przyznać, że "Italczyk...", czyli kolejna po "Tajemnicach zamku Udolpho" powieść gotycka/grozy autorstwa Ann Radcliffe, którą miałam przyjemność przeczytać w ostatnim czasie, zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie już od pierwszych stron przede wszystkim tym, że... cały czas coś się działo! W książce, w przeciwieństwie do poprzednio recenzowanej na moim blogu powieści gotyckiej nie znajdziemy poezji, która przynajmniej w moim przypadku utrudniała czytanie i wywoływała ciągłe skojarzenia z analizą i interpretacją wierszy w liceum... :) Od samego początku mojej przygody w świecie opuszczonych zamczysk i naszpikowanych zbójeckimi bandami lasów, moją uwagę przyciągnął tajemniczy mnich, który po zmroku pojawiał się w okolicy i zatrzymywał Vivaldiego, przekazując mu niepokojące wieści dotyczące wybranki serca młodzieńca, po czym w tajemniczych okolicznościach znikał... Nie będę zdradzała szczegółów, jednak muszę przyznać, że intryga wymyślona przez autorkę z powodzeniem mogłaby pobić na głowę całą masę kryminałów, a nawet.... uwaga, uwaga... ... ..."Modę na sukces"!!! :)
przykład tortury stosowanej przez inkwizycję 
"Italczyka..." z pewnością można zaliczyć do prawdziwych romansów-hiciorów przełomu XVIII/XIX wieku, w których zaczytywały się panienki z dobrych domów, a o przygodach opisanych na kartach książki marzyły przed zaśnięciem.
Muszę zaznaczyć, że współczesnego czytelnika może razić "wybujały" styl autorki, jednak osobiście wolę naprawdę dopracowany, wzniosły język, który intryguje czytelników od ponad dwóch wieków, niż "pozbyty" styl niektórych ze współczesnych publikacji, o których zapominamy chwilkę po przeczytaniu... Historia Elleny i Vivaldiego pozwala również, jeżeli do tej pory nie miało się okazji, zaznajomić się z metodami pracy inkwizycji, co samo w sobie jest przecież interesujące i z pewnością w najbliższym czasie chętnie przeczytam publikację, dotyczącą tegoż tematu :) Jeżeli macie ochotę na coś więcej niż kolejny współczesny, szablonowy romans, lub chcecie poczuć się tak, jak kobiety (lub mężczyźni^^) kilkaset lat temu - polecam! :)

Na mapie świata stawiam kolejną czerwoną kropkę :) Jeżeli macie ochotę przyłączyć się do zaproponowanej przeze mnie literackiej podróży, to jest mi bardzo miło :) Proszę jedynie o wspomnienie o tym, że to ja coś takiego wymyśliłam :) Chętnie będę śledzić Waszą podróż :) Więcej o projekcie, możecie przeczytać TUTAJ :)


Książkę przeczytałam w ramach wyzwania "Czytam książki wydane przed 1990 rokiem" :)

14 komentarzy:

  1. Hmm ...jestem rozdarta pomiędzy tak a nie ... Uwielbiam intrygi w książkach, uwielbiam, kiedy co kilkanaście stron mam nową teorię finału, ale chyba najbardziej przeszkadza mi motyw romansu i "trudnej miłości"...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam bardzo podobne odczucia, ale czasami warto zaryzykować:)

      Usuń
  2. nie znam, nie ogarniam tematu..

    OdpowiedzUsuń
  3. Książka raczej nie dla mnie, z reguły nie sięgam do powieści z tak dawnych czasów, nie umiem się w nich odnaleźć :)


    Nominowałam Twojego bloga do TVB Award :) Zasady i informacje na moim blogu (behind-cover.blogspot.com)
    Pozdrawiam i zapraszam do udziału w zabawie ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Z pewnością sięgnę po tę książkę. Zarówno fabuła powieści, jak i Twoja recenzja skutecznie mnie do tego przekonały:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Intrygująca książka. Świetny pomysł z tą mapą świata:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Być może się na nią skuszę, jak na nią trafię:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Słyszałam już o tej książce. Myślę, że kiedyś się na nią skuszę :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. Wydaje mi się, że mi nie przypadnie do gustu, nie wiem czemu..

    OdpowiedzUsuń
  9. Byłam ciekawa Twojej opinii po tym, jak ujrzałam ją na Twoim stosie. Ciekawią mnie powieści gotyckie. Być może 'Italczyka' przeczytam! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Twoja recenzja zachęciła mnie do przeczytania :)
    PS: fantastyczny pomysł z tą mapą :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Odkąd przeczytałam "Opactwo Northanger" mam ochotę przeczytać tą książkę. Na pewno sięgnę po tą książkę, bo to już kolejna opinia, z której wynika, że "Italczyk" jest ciekawszy od "Tajemnic..." ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. W latach 70 tych czytano te ksiazke w Lecie z radiem. Nie moglam sie doczekac kolejnego odcinka. Wiem ze gust sie zmienia i nie wiem jak zachowala bym sie dzis.

    OdpowiedzUsuń