poniedziałek, 20 lipca 2015

30 DAY BOOK CHALLENGE - DZIEŃ 3.


Dopiero rozpoczęłam ten cykl, a tu już nadeszła pora, żeby odpowiedzieć na trzecie pytanie! Jeżeli przegapiliście poprzednie posty - nic straconego. Wystarczy, że zajrzycie do zakładki "30 DAY BOOK CHALLENGE" (pod nagłówkiem bloga).
Zostawiam Was z dzisiejszą notką, a sama biegnę poleżeć na leżaczku i troszeczkę poczytać ;). Miłego dnia!





*** DZIEŃ 3. ***  
ULUBIONA SERIA




"ATRAMENTOWY ŚWIAT" (Cornelia Funke)

Każdy z nas potrafi wymienić tytuł jednej, a może nawet kilku książek, które ceni bardziej od innych. Warto dodać, że bardzo często nie są to pozycje uznawane przez krytyków za majstersztyki, a raczej opowieści, z którymi wiążą się nasze wspomnienia. Najlepiej pamiętamy te książki, które dostaliśmy od kogoś bliskiego, przeczytaliśmy w określonych okolicznościach naszego życia, które coś w nas zmieniły.

W moim przypadku "funkcję" właśnie takich pozycji pełni trylogia Cornelii Funke. Po raz pierwszy zapoznałam się z nią prawie dziesięć lat temu. Może trudno będzie Wam w to uwierzyć, ale nie przepadałam wtedy za czytaniem książek. Historie spisane na papierze towarzyszyły mi co prawda od najmłodszych lat, jednak kończąc szkołę podstawową najwidoczniej wolałam zajmować się nieco innymi rzeczami. Nie pamiętam już dokładnie, ale wydaje mi się, że książki opowiadające o atramentowym świecie dostałam w prezencie od rodziców. Przeczytałam je z wypiekami na twarzy i... miałam ochotę na więcej! Historia opisana na ich kartach pozwoliła mi odkryć na nowo magiczny świat literatury. Przekonała mnie, że warto czytać, więc jeżeli znacie kogoś, kto książki omija szerokim łukiem, już wiecie, w jaki sposób pomóc mu w zmianie zdania na ich temat... w absolutnie bezbolesny sposób!
Na kartach trylogii poznajemy historię Meggie i jej ojca Mortimera - intrologatora, który potrafi sprawić, aby bohaterowie ukochanych powieści... ożyli... Co z tego wyniknie? Powiem Wam tylko tyle - same arcyciekawe wydarzenia :). Czyta się bardzo przyjemnie, więc bądźcie pewni, że grubość książek będzie przerażała młodego czytelnika tylko przez kilka pierwszych minut czytania. Nie żartuję! 
Jeżeli dobrze pamiętam, to kilka lat temu nakręcono ekranizację tej trylogii. Obejrzałam i muszę powiedzieć jedno - papierowa wersja jest o niebo lepsza.



7 komentarzy:

  1. Pierwszy raz czytam o tej serii, wydaje się być ona fajna, może kiedyś przeczytam :)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie Inna
    happy1forever.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Nigdy nie słyszałam o tej autorce.
    Pozdrawiam:)*

    OdpowiedzUsuń
  3. Słyszałam o książkach. Miałam je nawet kiedyś wypożyczone.. Jednak nigdy nie doszło do tego, że je przeczytałam.. Nawet nie pamiętam dlaczego ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Od dawna mam ochotę przeczytać tę serię. Jestem jej niezmiernie ciekawa. Tylko czemu cały czas mi z nią nie po drodze? :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Znam tą trylogię i uwielbiam. Żałuję tylko, że nie posiadam jej na półce, bo chętnie bym po nią sięgnęła... Czytałam ją siedem lat temu, a nadal pamiętam mnóstwo szczegółów co tylko potwierdza fakt, że wywarła na mnie baaardzo duże wrażenie. A trafiła w moje ręce niepostrzeżenie... w sumie to byłam zmuszona ją przeczytać, bo na półce w bibliotece nie było nic ciekawszego, a pani w bibliotece nie chciała wypożyczyć dziewięciolatce żadnej książki Nicholasa Sparks'a ;) U mnie poza tą jedną z moich ulubionych serii jest "Magiczny krąg" - ach ta wiktoriańska Anglia... *_*

    OdpowiedzUsuń
  6. Przyznam, że nie znam tej serii. Ale warto ją poznać z tego co widzę.

    OdpowiedzUsuń
  7. Atramentowe serce znane, choć nie wiedziałam, że to seria.Ale człowiek uczy się całe życie.

    OdpowiedzUsuń