sobota, 2 sierpnia 2014

RECENZJA: "UGI" (Mirosław Tomaszewski)

TYTUŁ POLSKI: "UGI"
AUTOR: Mirosław Tomaszewski
WYDAWNICTWO: Czarne
ROK WYDANIA: 2006
STRON: 342


WEDŁUG JAROSŁAWA KLEJNOCKIEGO:  Oto zgrabnie opowiedziana historia o domniemanym globalnym spisku wielkich korporacji. A także o utracie ideałów i niezależności przez dziennikarza, który na trop owego spisku wpada. Na dodatek - sporo smaczków: satyra na nowojorskie elity prasowe i polskie społeczeństwo oszalałe na punkcie konsumpcji czy inteligentne aluzje do wielkiej literatury antyutopijnej. Nie jest to mało jak na książkę, która wydaje się thrillerem. A jeśli dodamy jeszcze lekki styl, ironiczną narrację, błyskotliwe poczucie humoru autora - to mamy powieść, która jest czymś więcej niż tylko rozrywką.                                                                                                                                                                                                                                               
O MIROSŁAWIE TOMASZEWSKIM: Gdynianin z urodzenia, z wykształcenia inżynier, pisarz, dramaturg i scenarzysta z wyboru. Ukończył Politechnikę Gdańską. Fan kina i seriali, głównie amerykańskich. Autor m.in. powieści "Pełnomocnik" oraz "Marynarka", dramatów "Stroiciel", "Jak bracia", a także kilkudziesięciu scenariuszy filmowych.

MOJA OPINIA: W ostatnim czasie bardzo wiele osób miało okazję przeczytać najnowszą powieść Mirosława Tomaszewskiego, czyli "Marynarkę", dzięki której autor doprowadził do czegoś absolutnie fantastycznego. Zainteresował tematem wydarzeń grudnia 1970 roku młode pokolenie. Generalizuję? Myślę, że nie, bo dam sobie głowę uciąć za to, że każdy, kto sięgnął po "Marynarkę", zdecydował się przeglądnąć archiwalne zdjęcia czy też filmy z tego okresu. Mirosław Tomaszewski pisarzem "zakopanym" w przeszłości? Nigdy w życiu! Jak można się przekonać przyglądając się jego twórczości, problemy współczesności są mu równie bliskie, a może nawet bliższe. 
    Kilka lat temu, w 2006 roku nakładem wydawnictwa "Czarne" wydana została moim zdaniem ciekawsza od "Marynarki" powieść Tomaszewskiego - "UGI". Nie potrafię zrozumieć dlaczego w środowisku blogerów książkowych zebrała tak wiele jeżeli nie negatywnych, to z pewnością pozbawionych zachwytów opinii. Na mnie zrobiła bardzo pozytywne wrażenie. Nie chodzi mi tylko i wyłącznie o styl, którym posługuje się autor oraz podjęty w powieści temat, ale także, a może raczej przede wszystkim, o jego ujęcie.
    Mirosław Tomaszewski zwraca uwagę czytelników na wszechogarniającą współczesne społeczeństwo komercjalizację. Z opinii zamieszczonych na okładce książki wynika, że "UGI" to thriller. Cóż... Może to właśnie stąd Ci wszyscy zawiedzeni czytelnicy? :) W moim odczuciu powieść Tomaszewskiego z całą pewnością nie jest thrillerem w takim znaczeniu, jakiego przeciętny wyjadacz słowa się spodziewa...  Owszem. Cała historia może i rozpoczyna się dość typowo (Oskar - dziennikarz szukający materiału na kolejny artykuł, trafia na ślad tytułowej, tajemniczej organizacji UGI, która stoi za pewnym spiskiem konsumpcyjnym oraz jest powiązana z... kliniką psychiatryczną w Gdyni, gdzie leczone są osoby "chore" na... reklamowstręt ), jednak zaklasyfikowanie jej do jakiegokolwiek gatunku wcale nie jest takie proste. Podobnie zresztą jak proste nie jest jej "odczytanie". Oskar, czyli główny bohater cały czas wodzi nas za nos. Zupełnie podświadomie obieramy go za swoje guru (?). Jeżeli sprzeciwia się konsumpcyjnemu stylowi życia, trzymamy jego stronę. Jeżeli jednak jego zdanie na ten temat delikatnie się zmienia, my również zaczynamy się wahać... 
W pewnym momencie zauważyłam, że zastanawiam się nad tym, czy cała intryga do rozwiązania której przystępuje dziennikarz jest prawdziwa, czy może raczej stanowi jedynie jego wymysł? Na kartach powieści zostajemy porwani (dosłownie, bo książkę czyta się szybko) zarówno przez realizm, jak i fikcję. Fikcję, która momentami wywoływała na mojej twarzy uśmiech. 
Autor ukazuje współczesny świat w krzywym zwierciadle. Dokonuje daleko idącej hiperbolizacji przywar, przez co "UGI" rzeczywiście może sprawiać pewne kłopoty komuś, kto nastawia się na typową opowieść z dreszczykiem. Jeżeli jednak macie ochotę na lekturę z całą pewnością ciekawej (nie tylko fabularnie) książki - polecam. Warto zwrócić uwagę i dać jej szansę, bo z tego typu obrazem współczesności na kartach książki nie spotykamy się zbyt często.


Za książkę dziękuję pani Zofii, jednak fakt ten nie miał wpływu na moją recenzję.


Blog Mirosława Tomaszewskiego - KLIK :)


Na mapie świata stawiam kolejną czerwoną kropkę :) Jeżeli macie ochotę przyłączyć się do zaproponowanej przeze mnie literackiej podróży "Lato z książką 2014", będzie mi bardzo miło. Więcej o projekcie możecie przeczytać TUTAJ :)

6 komentarzy:

  1. Niedawno recenzowałam tę powieść. Moim zdaniem jest naprawdę dobra, ba, świetna. Temat ciekawy, akcja wartka, styl dokonały i przyjemny w odbiorze - czego chcieć więcej?

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawa tematyka. Tytuł zapisuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Właśnie książkę Marynarka tego autora bardziej kojarzę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Myślałem, że "Marynarka" była debiutem tego autora....

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja lubię takie wyzwania, więc czemu nie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Zaciekawiłaś mnie, muszę ją przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń