czwartek, 1 maja 2014

RECENZJA: "Dom nad jeziorem smutku" (Marilynne Robinson)

TYTUŁ POLSKI: "Dom nad jeziorem smutku"
TYTUŁ ORYGINALNY: "Housekeeping"
AUTOR: Marilynne Robinson
PRZEKŁAD: Wojciech Fladziński
WYDAWNICTWO: Wydawnictwo M
ROK WYDANIA: 2014
STRON: 212

OPIS WYDAWCY: "Dom nad jeziorem smutku" to historia Ruth i jej młodszej siostry Lucille, które najpierw trafiają pod opiekę zaradnej babci, następnie dwóch komicznie nieudolnych sióstr dziadka i wreszcie Sylvie, ekscentrycznej ciotki. Dziewczynki mieszkają w domu rodzinnym na zachodzie Stanów Zjednoczonych w mieścinie leżącej nad polodowcowym jeziorem, w którym najpierw zginął ich dziadek, a potem matka. Trudy dorastania Ruth i Lucille doskonale obrazują cenę przetrwania, a także niebezpieczeństwo i siłę przyciągania wędrownego życia."

Marilynne Robinson (autorka książki)
KILKA SŁÓW O MARILYNNE ROBINSON: 
Urodziła się w 1947 roku w stanie Idaho. Jej pierwsza powieść, czyli "Dom nad jeziorem smutku" (1980) zdobyła nagrodę Fundacji Hemingwaya oraz została nominowana do Nagrody Pulitzera, którą udało się zdobyć jej kolejnej powiści - "Gilead" (2004). Robinson pisze artykuły i recenzje książek dla m.in. "New York Timesa" oraz "New York Timesa Book Review". Gościnnie wykłada na licznych uniwersytetach.

MOJA OPINIA: Jeżeli szukacie książki, którą będziecie mogli przeczytać w biegu na przystanek autobusowy lub pomiędzy przewracaniem kotletów schabowych z jednej strony na drugą... musicie rozejrzeć się za czymś innym. "Dom nad jeziorem smutku" jest powieścią, która wymusza na swoim czytelniku zwolnienie tempa, zapomnienie o kłopotach dnia codziennego i zatopienie się w historii zapisanej na jej kartach. Historii, która toczy się coraz wolniej, która sprawia, że czujemy się jak marionetki. Marilynne Robinson porusza najgłębsze struny naszej duszy, fundując nam spory ładunek emocji, refleksji nad przemijaniem i potrzebą Wolności, okazującej się swoistym motorem działań każdego człowieka. Autorka bardzo skutecznie hipnotyzuje nas językiem "Domu nad jeziorem smutku", który przywraca wiarę w to, że naprawdę piękne powieści mogą zrodzić się niezależnie od pogody za oknem czy czasów, w których przyszło nam żyć...
Bohaterki książki możemy porównać do ptaków, które pewnego słonecznego dnia zostały zamknięte w klatce - ich klatką jest mieścina Fingerbone, położona nad ukrytym, bezimiennym, czarnym jak smoła jeziorem, w którym zginął najpierw dziadek, a następnie matka Ruth i Lucille. Co jakiś czas któryś z ptaków przeciska się przez pręty klatki, odlatuje w świat i... wraca przyciągany przez wspomnienia. Wraca, choć wolałby być bardzo daleko od jeziora, które budzi tak wielki smutek. Właśnie dlatego nie zdejmuje płaszcza i śpi w butach... 
"Wszystko, na co pada nasz wzrok, jest zjawą ukrytą pod zasłoną przykrywającą rzeczywisty świat. Ulegamy zwodniczemu złudzeniu i zostajemy tylko ze swoim snem."
Marilynne Robinson udało się stworzyć magiczną, zatrzymaną w czasie opowieść o nietrwałości szczęścia, przemijaniu i samotności, która prędzej czy później może spotkać każdego z nas, a przed którą każdy z nas próbuje uciec. 
"Najlepiej nie mieć niczego, bo ostatecznie rozpadną się nawet nasze kości. Każdy, kogo łączyła z kimś mocna więź, jest tak zadowolony z siebie, a to samozadowolenie daje mu taki komfort psychiczny i takie poczucie bezpieczeństwa, że ludzie samotni patrzą na to z podziwem i zazdrością..."
 "Dom nad jeziorem smutku" jest powieścią "nie dla każdego". Z całą pewnością nie dla osób, które szukają szybkich zwrotów akcji czy książki na jeden wieczór. Ja zapamiętam ją na bardzo długo i całkiem możliwe, że wrócę do niej jeszcze nie raz, za każdym razem mając nadzieję, na odkrycie tego czegoś na dnie jeziora... 
Polecam!


Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu M, jednak fakt ten nie miał wpływu na moją opinię.


14 komentarzy:

  1. Myślałam o tej książce, bo często się pojawia na blogach. Jednak Ty mnie zaczarowałaś recenzją i przekonałaś do niej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo książka NAPRAWDĘ jest godna uwagi. Bez powodu nikt nie nominowałby jej do Pulitzera ;)

      Usuń
  2. "Porusza najgłębsze struny naszej duszy" :) jak to ładnie brzmi. Chętnie sięgnę po tę książkę, nie wszystkie nagradzane powieści do mnie przemawiają I potem główkuję co inni dostrzegli, a czego ja nie widzę. Mam jednak nadzieję, że ta mi się spodoba równie, jak Twoja recenzja

    OdpowiedzUsuń
  3. Ile ja już czytałam recenzji tej książki i tak baaardzo chcę ją przeczytać, może w końcu się uda :D Jeszcze nigdy nie czytałam książki przewracając schabowe, trzeba spróbować haha :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetna recenzja, ale lektura raczej nie dla mnie

    OdpowiedzUsuń
  5. Książka, którą naprawdę warto przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Chyba jak na razie nie czas na nią. Za jakiś czas prędzej, teraz raczej nie, ale recenzja jest świetna :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Za kilka lat chyba się skuszę na nią.

    OdpowiedzUsuń
  8. Na razie jestem zawalona innymi książkami, ale może kiedyś skusze się na powyższą lekturę, lecz niczego nie obiecuje.

    OdpowiedzUsuń
  9. Książka na pewno odrywa od dnia codziennego, ale raczej nie pasuję do tego, co zwykle czytam. Chyba podziękuję.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Brzmi zachęcająco. Być może przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Chyba jestem jeszcze za młoda, żeby to przeczytać. Ale jestem jak najbardziej zainteresowana.

    OdpowiedzUsuń
  12. Wygrałam tę książkę w jednym z blogowych konkursów, już czeka na swoją kolej :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń