poniedziałek, 10 marca 2014

Moja domowa biblioteczka cz.II

Nadeszła pora na pokazanie Wam kolejnej części mojej domowej biblioteczki ;) Tym razem możecie bliżej przyjrzeć się książkom, które mam ze sobą w Krakowie. Zapraszam do oglądania!


Jeżeli przegapiłeś/aś część pierwszą, kliknij TUTAJ.

15 komentarzy:

  1. Cudowne książki <3 Uwielbiam patrzeć na półki zapełnione książeczkami :>

    OdpowiedzUsuń
  2. Wspaniała kolekcja. Największe wrażenie zrobiły na mnie cegły polonistyczne. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajnie ten wysoki stos książek się prezentuje ;) Też mam książkę Siudy i również jestem z niej zadowolona. A teraz czekam na 3-cią część :)

    OdpowiedzUsuń
  4. No proszę, dwie biblioteczki - fajnie Ci :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No w sumie można tak powiedzieć haha ;)

      Usuń
  5. Ja w mieszkaniu studenckim mam tylko te książki, które zabiorę z sobą na dany tydzień... Jak będę się wyprowadzać, byłoby zbyt dużo kłopotu z przewożeniem całego dobytku z powrotem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w tym samym miejscu mieszkam już drugi rok i jak na razie nie zamierzam się przeprowadzać ;)

      Usuń
  6. Imponujące zbiory :) Ja tak często zmieniałam mieszkania, że nie byłoby możliwe wożenie wszystkich książek ze sobą :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ach, przesunęłaś mi filmik, który oglądałam wczoraj wracając do domu w dół dzisiejszym postem, ale nie mogłabym tu nic nie napisać :) Uwielbiam oglądać książki na czyiś półkach, a Ty na dodatek całość przestawiasz bardzo ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ta kolumna książek mnie przeraziła, jest ogromna! Nie boisz się, że się rozleci? Niby nie powinna, ale sposób się zawsze znajdzie dla sił chaosu. ;)

    Widzę, że masz syndrom "darmowe książki, biorę!" :D I faktycznie darmocha to fajna sprawa, ale szczerze, to zdziwiłam się obecnością publikacji będących analizami twórczości konkretnych pisarzy i innych o poważnej problematyce, których same tytuły zwiastują naukowe nudy. Ja bym takie tylko do prac semestralnych/lic/mag/ brała do ręki. ;) Także podziwiam Twoją ambicję.

    Mistera Hopkinsa kojarzę z dzieciństwa, nie ma to jak trochę nostalgii... A tak z innej beczki - jestem ciekawa, czy książka "Prawnik Elle Woods" jest równie zabawna i lekka, jak film na jej podstawie. Podobał Ci się pierwowzór?

    Co do "Manon Lescaut", to poradziłaś sobie bardzo dobrze, tylko "aut" czyta się jako "o" (nie pytaj, tego języka nie da się zrozumieć). :D A imiona japońskie można spokojnie odmieniać "po naszemu", zatem książka jest autorstwa "Harukiego Murakamiego" (nie chcę wyjść na czepialską :( - po prostu długo już interesuję się kulturą Japonii, to chciałam służyć pomocą; obiecuję więcej nic nie dopowiadać, jeśli Cię to irytuje, wystarczy dać mi znać).

    Pozdrawiam i życzę czasu na lekturę tego wszystkiego!

    PS. Studiujesz logopedię? Od razu wracają do mnie wspomnienia godzin spędzonych u pani logopedy w podstawówce i gimnazjum... Więc chyba jestem dowodem, że to przydatny zawód. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Obejrzałam z takim "O" ułożonym z warg :) Choć 90% to nie moja literatura, to i tak robią wrażenie... życzę Ci samych wspaniałych wrażeń, a teraz lecę do filmiku #1 :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Zastanawiam się ile centymetrów mierzy sobie ten stos zza drzwi :D Wygląda naprawdę imponująco, a nawet przerażająco, bo jakby to wszystko runęło... ;) Większości zaprezentowanych przez Ciebie książek nie czytałam i raczej nie zamierzam czytać. Na pewno zapoznałam się z "Emmą" Jane Austen i wydaje mi się, że inne jej książki są lepsze, "Emmę" lubię w wersji filmowej.

    OdpowiedzUsuń