piątek, 22 kwietnia 2016

W KILKU SŁOWACH O... "Jolancie" Sylwii Chutnik

Posłuchajcie opowieści o szmacianej Lali, którą ludzie niechętnie po głowie głaskali

Jolantę wyprodukowano na warszawskim Żereniu. Kobieta-Matka "wystała" sobie igłę i mocną nitkę, a Mężczyzna-Ojciec zdobył kilka starych szmatek i watę. W wyniku współpracy dwojga wyżej wymienionych przedstawicieli plemienia Blokowców, nastąpiło zszycie. Początkowo wydawało się, że Jolanta będzie idealnym dopełnieniem wózka oraz słodkim obiektem pożądania całej rodziny. Kolejne lata pokazały jednak, że materiały, których użyto do jej wytworzenia, są wątpliwej jakości. Szmatki dostarczone przez Mężczyznę-Ojca, to najprawdopodobniej fragmenty okryć alkoholika, gwałciciela, cudzołożnika, emocjonalnego inwalidy i nastolatka uzależnionego od wdychania kleju. Lala Jolanta nie mogła więc odgrywać ani roli matki, ani córki, ani siostry, ani żony, ani... nikogo i niczego. Na świecie zawsze znajdzie się jednak ktoś, kto zechce się taką lalą pobawić. 
Raz, dwa, trzy - dziś Jolantę pogłaskasz Ty! Właściwie to Ty i Sylwia Chutnik, która uznała ją za idealną bohaterkę swojej najnowszej powieści. Powieści, której akcja toczy się w latach przełomu ustrojowego i przypomina dobrze wszystkim znany lep na owady. Wieszamy go pod sufitem i czekamy na ofiary. Muchy, pszczoły, motyle, dmuchawce i własne włosy. Zapamiętane z dzieciństwa wyliczanki i piosenki, nauczone przez babcię modlitwy, ulatujące z naszej głowy opowieści. Przecież wszystko da się wykorzystać. Szczególnie wtedy, gdy na sklepowych półkach stoi prawie wyłącznie ocet. Szkoda jedynie, że obszerny materiał, z którego mogłoby powstać kilka świetnych opowiadań o losach nietuzinkowych kobiet, został wykorzystany w jednej, niespełna trzystustronicowej książce. Niestety Jolanta nie jest w niej tak wyrazista, jak podpalająca świat Czarna Mańka (Kieszonkowy atlas kobiet)
Sylwia Chutnik serwuje czytelnikowi wyprawę do świata Innego. Wyolbrzymionego, zdeformowanego, bezwzględnego i sztucznego. Świat ten znajduje się w momencie transformacji. Ma ona odmienić losy wielu wchodzących w dorosłość ludzi. Wśród nich jest i Jolanta. Jolanta Nieśmiertelna. Jolanta Nijaka. Jolanta N.N. Jolanta, która w przyszłości chce zostać nocnymi krzakami wtopionymi w mrok. Jolanta bierna wobec świata. Jolanta, która chce uciec. Od rozwodu rodziców, śmierci matki, braku miłości, obleśnego sąsiada, wszystkich możliwych tragedii. Aż chciałoby się krzyknąć: "Od powietrza, głodu, ognia i wojny, wybaw ją, Sylwio!".
Wbrew zapewnieniom wydawcy Jolanta nie jest powieścią, która wzrusza. Czym wobec tego jest? Pomidor. Kto powinien ją przeczytać? Pomidor. Czy warto spędzić w jej towarzystwie czas? Pomidor. 

Recenzja powieści pojawi się już wkrótce.


2 komentarze:

  1. Wspaniałe! Czytam Twoją relację i mam większy ubaw, większą przyjemność i niedosyt, niż w momencie lektury "Jolanty". Jesteś zaklinaczem słów.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze wspominam tę książkę, chociaż z każdej kartki wylewa się smutek i nostalgia, ale lubię takie historie - jestem książkową masochistką. :D

    OdpowiedzUsuń