środa, 24 czerwca 2015

"ADAM I EWA IDĄ DO NIEBA" (Piotr Rutkowski)

TYTUŁ: Adam i Ewa idą do Nieba
AUTOR: Piotr Rutkowski
WYDAWNICTWO: Novae Res
ROK WYDANIA: 2014
LICZBA STRON: 198

OPIS WYDAWCY: "Adam i Ewa idą do Nieba" to próba powieściowej oceny dzisiejszych czasów, w których bardziej kładzie się nacisk na formę niż treść. Mechaniczny wymiar życia zepchnął wszelką duchowość i subtelność w niebyt, lansując kicz w każdej możliwej postaci. Sformalizowane postaci godzą się ze schematem, czyniącym z nich miałkie osobowości. Staś Szatan jest synonimem kreatywności, a otaczający go ludzie rzeczywistości, którą wypiera. Chłopiec symbolizuje tu spontaniczną naturalność, która pragnie się swobodnie realizować. Na swojej drodze trafia na prawdziwe zło, ukrywające się pod postacią indoktrynowanej katechetki, uzależnionego pedagoga czy bezbarwnego karierowicza.

O AUTORZE: Piotr Rutkowski urodził się w 1974 roku. Jest dziennikarzem i filozofem. Jako autor zadebiutował zbiorem opowiadań "Wygasanie, który ukazał się w 2001 roku na łamach miesięcznika "Śląsk". Zaczynał u Feliksa Netza, cenionego poety i pisarza, a także popularnego dziennikarza "Radia Katowice".


MOJA OPINIA: Usiadłam przed laptopem, położyłam ręce na klawiaturze i... zorientowałam się, że nie mam pojęcia, w jaki sposób powinnam przedstawić Wam powieść pana Rutkowskiego. Mam wobec niej mieszane odczucia. Z jednej strony zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie, bo nie spodziewałam się, że książkę reklamowaną jako "próbę powieściowej oceny naszych czasów" będzie czytało się tak przyjemnie. O ile jednak historia głównego bohatera - Stasia Szatana - została wykreowana całkiem dobrze,  o tyle cała otoczka filozoficzna... leży i kwiczy. Zanim napisałam te słowa przez dłuższą chwilę zastanawiałam się nad tym, czy nie są zbyt mocne. Doszłam jednak do wniosku, że akurat panu Piotrowi Rutkowskiemu poprzeczki obniżyć nie mogę. Jest filozofem, a to zobowiązuje. Zobowiązuje do tego, aby podjęte rozważania prowadziły... dokądś. Kiedy odpowiedzialny i świadomy swojej roli autor zabiera się za pisanie książki, zdaje sobie sprawę z tego, że jego krok jest jednocześnie deklaracją. Wszystko jedno, czy zabiera się za napisanie bajki dla dzieci, kryminału, czy romansu, powinien doskonale wiedzieć, do czego zmierza. Głównym celem nie jest przecież stworzenie historii, ale przekazanie za jej pomocą określonych wartości.
Pan Piotr Rutkowski stworzył wciągającą, przyjemną opowieść. Kiedy zabierałam się za jej przeczytanie nie sądziłam, że spodoba mi się tak bardzo. Na kartach książki Staś Szatan, czyli główny bohater, przedstawia czytelnikowi historię swojego życia. Co ciekawe, rozpoczyna się ona jeszcze przed jego przyjściem na świat. Chłopiec poważnie zastanawia się nad tym, czy nie udusić się pępowiną i oszczędzić sobie stąpania po świecie, który jest przecież podporządkowany schematom i ideologiom. Świecie, w którym bardzo trudno jest być naturalnym, prawdziwym.
Staś Szatan mieszka w miejscowości Niebo. Przyznam, że takie zestawienie bardzo mi się spodobało. Zarówno główny bohater powieści, jak i pozostali, zostali przez pana Rutkowskiego nakreśleni bardzo dobrze. Są wiarygodni, niejednoznaczni, intrygujący i charakterystyczni na tyle, aby pamiętać o nich także po skończeniu lektury.
Przed rozpoczęciem czytania powieści "Adam i Ewa idą do Nieba" chyba najbardziej obawiałam się stylu, jakim będzie posługiwał się autor. Nie obyło się co prawda bez kilku "zawirowań" we fragmentach silnie filozoficznych, jednak myślę, że z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że pan Rutkowski posługuje się naprawdę dobrym warsztatem. Pisze lekko, ale nie infantylnie, więc dorosły czytelnik nie będzie czuł się niekomfortowo. Mam nadzieję, że swój potencjał autor "Adama i Ewy..." w pełni wykorzysta w kolejnych powieściach.
Gdyby pan Piotr Rutkowski nie postanowił do całej stworzonej przez siebie historii dodać metafizycznej otoczki, stworzyłby może nie wybitną, ale na pewno przyjemną opowieść, która przede wszystkim miałaby jasno określonego odbiorcę. Czytelnika szukającego dobrej książki obyczajowej, napisanej w nieszablonowy sposób. Patrząc na powieść, która leży teraz obok mnie, mam ogromny problem z określeniem czytelnika, z myślą o jakim została napisana. Po jej przeczytaniu w pełni usatysfakcjonowany nie będzie absolutnie nikt. Osoba, która zakupi ją ze względu na chęć odkrycia wartości ukrytych za światem przedstawionym, poczuje się nieco rozczarowana, bo prawdopodobnie nie będzie w stanie w wystarczającym stopniu zrozumieć tego, co między słowami chciał przekazać jej autor, choć wierzę, że miał dobre intencje. Podjęta przez pana Rutkowskiego tematyka powinna zostać przedstawiona w bardziej przemyślany sposób. Może nieco konkretniej? Po przeczytaniu powieści czułam ogromny niedosyt związany właśnie z tą warstwą.
Jeżeli książka trafi do rąk czytelnika szukającego ciekawej powieści obyczajowej, to również nie będzie on w pełni zadowolony, ponieważ tytuł wyda mu się pozbawiony sensu, a fragmenty silnie filozoficzne odbierze jako niepotrzebne i zaburzające akcję.
Podczas czytania oprócz samego Stasia Szatana i historii jego życia, urzekły mnie ilustracje. Spodobały mi się do tego stopnia, że troszkę bliżej zainteresowałam się osobą ich autorki, czyli panią Kamilą Stankiewicz. Okazało się, że do tej pory przeczytałam przynajmniej kilka książek, przy tworzeniu których miała okazję pracować. Jeżeli chcecie pooglądać prześliczne ilustracje, to zachęcam do odwiedzenia jej strony (KLIK).
Podsumowując, mam nadzieję, że nie jest to ostatnia książka pana Rutkowskiego. Liczę jednak na to, że w kolejnej silniejszy akcent postawi albo na filozofię, albo na samą historię. Ustępstwa nie zawsze wychodzą na dobre. Warto przeczytać, ale tylko ze względu na Stasia Szatana i jego rodzinę ;).

Za książkę dziękuję autorowi. Fakt ten nie miał jednak wpływu na moją opinię.




2 komentarze:

  1. Zgadzam się mamy na własnym podwórku wspaniałych autorów

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo mnie zainteresowałaś tą książką, bo fabuła trafia do mnie :)

    OdpowiedzUsuń