środa, 29 października 2014

RECENZJA: "Kryminał tango" (K.S. Rutkowski)

TYTUŁ POLSKI: "Kryminał tango"
AUTOR: K.S. Rutkowski
WYDAWNICTWO: INTRO-DRUK Koszalin
ROK WYDANIA: 2010
STRON: 74  

Książka zawiera niecenzuralne słownictwo oraz opisy drastycznych scen. 
Tylko dla dorosłych!!!
     

O K.S. Rutkowskim: Ur. w 1974 roku. Autor twardej, męskiej prozy, która spotyka się zarówno z przychylnymi opiniami, jak i falą krytyki. Do tej pory wydał cztery książki: "Kryminał tango", "Brudne historie", "Chiński ekspres" oraz "W niewoli seksu". Rutkowski jest również współautorem galerii internetowej LADIES. Obecnie pracuje w Koszalinie.

STRONA AUTORA: KLIK

MOJA OPINIA: Kiedy byłam małą, uroczą dziewczynką, rodzice zabrali mnie na wycieczkę do Wadowic. Chcieli, żebym na własne oczy zobaczyła to wszystko, co jako dobrze ułożone dziecko powinnam obejrzeć . Oczywiście w naszym napiętym planie dnia musiało znaleźć się miejsce na zjedzenie przynajmniej jednej kremówki... Przeciętna, kilkuletnia dziewczynka z takiego wyjazdu zapamiętałaby pewnie jedynie smak ciastka lub potworny upał. Dochodzę do wniosku, że niestety (?) nie jestem przeciętna, bo zapamiętałam wyłącznie wysoki mur, obok którego przechodziliśmy.  Zatrzymałam się przed nim, a kiedy spojrzałam jeszcze wyżej, zobaczyłam wieżyczkę, na której stał mężczyzna. Widząc moje chorobliwe  zainteresowanie obiektem, mama wyjaśniła mi, że jest to więzienie, a pan, który spaceruje po wieżyczce, to strażnik czujnie obserwujący, czy żaden z osadzonych nie przekopuje się na drugą stronę. Na naszą stronę. Na wolność. Pomyślałam wtedy tylko jedno - "Szkoda, że nie mogę zobaczyć, co kryje się za murem.".
"Kryminał tango" to zbiór trzynastu krótkich opowiadań dotyczących więziennego życia. Życia za murem. Życia pod obserwacją. Ze zbiorkiem zapoznałam się już jakiś czas temu, jednak ponieważ podczas jego czytania towarzyszyły mi mieszane odczucia, postanowiłam trochę odczekać i nabrać dystansu. Pomogło. Przekonałam się, że większość opowiadań jest na tyle mocna, że wciąż krążą gdzieś po mojej głowie i nie dają o sobie zapomnieć. I bardzo dobrze, bo tego od tej książki oczekiwałam.
"Najprzyjemniejsze są noce, chociaż wleką się w nieskończoność, jak żałobne orszaki odprowadzające na cmentarz przeszłość. Tu tylko przeszłość jest ważna, przyszłość nie istnieje. W każdym razie nie ma znaczenia. Tu się nie marzy, bo to niszczy spokój ducha, zabija jego hart. Do przeszłości wraca tutaj każdy. Jest jedynym kapitałem, który się tu wnosi i którego klawisze nie zabierają ci na wejściówce."
Wydawca "Kryminału tango" zaznaczył, że jest to pozycja zawierająca niecenzuralne słownictwo oraz opisy drastycznych scen, więc kiedy zabierałam się za czytanie myślałam, że język opowiadań będzie bardzo mocny i że najprawdopodobniej wywoła u mnie pewien rodzaj zniesmaczenia. No właśnie. Myślał indyk o niedzieli, a w sobotę... Mówiąc krótko - zniesmaczenia nie było. Przynajmniej w moim przypadku. Może jest to spowodowane tym, że już przyzwyczaiłam się do warsztatu pana Rutkowskiego? Język opowiadań rzeczywiście jest ostry, pełen wulgaryzmów, ale wszystkie te zabiegi są "po coś". Dzięki nim czujemy klimat więziennej celi. Jesteśmy w stanie przenieść się do świata po drugiej stronie muru, a po powrocie do rzeczywistości potrzebujemy chwili czasu na zaaklimatyzowanie się.
"Jednak jego wygląd mylił. Kunsztowna fasada pozorów runęła pewnej nocy. Obudził mnie ciepły dotyk w głowę. To co we śnie było cieniutką stróżką wina, które wylewała na mnie młoda, ładna, dorodna kobieta, na jawie okazało się skapującą z góry krwią. Nade mną stał nowy z tlącym się papierosem w ustach."
Zbiór opowiadań liczy sobie niespełna osiemdziesiąt stron, więc można by pomyśleć, że "Kryminał tango" to lektura na jeden wieczór. Nic bardziej mylnego. Opowiadań zamieszczonych w zbiorze po prostu nie da się (oczywiście w świadomy i refleksyjny sposób) przeczytać na raz. Pod pozornie zwykłymi rozmowami więźniów o przysłowiowej dupie Maryny, kryje się drugie dno (jakkolwiek banalnie by to nie zabrzmiało). Nie będę go przed wami odsłaniać, bo uważam, że do wspomnianego dna każdy powinien dotrzeć samodzielnie. Powiem tylko tyle, że świat budzący wstręt dla jednych, może być ogrodem szczęśliwości dla drugich. Jedynym ogrodem, w którym potrafią funkcjonować i którego częścią się czują.
"Nie, młody, żaden z tych zabitych mi się nie śni. Sypiam bez problemów. Nie dręczy mnie sumienie. Może ze dwa razy o tym myślałem. I to tylko wtedy, kiedy ci lekarze w wariatkowie gnębili mnie tymi wszystkimi pytaniami. Bo wszyscy myślą, że zabijanie wymaga jakichś specjalnych predyspozycji, podatnego na zło charakteru. Bzdury. Zabija się łatwo. Zabić może każdy. Menel i profesor nauk humanistycznych. Tylko potem już wszystko zależy od tego, jaki jesteś. Miękki czy twardy."
Jak w każdym zbiorze opowiadań, tak i w tym znajdziemy historie lepsze i gorsze. Największe wrażenie zrobiło na mnie opowiadanie tytułowe - "Kryminał tango". Dlaczego? Przekonajcie się sami sięgając po debiut K.S. Rutkowskiego. "Kurier Czytelniczy" napisał kiedyś o tej książce, że "nie sposób uniknąć odniesień do "Murów Hebronu" Andrzeja Stasiuka". Rzeczywiście, choć nie sądziłam, że to zrobię, muszę się z tym zgodzić. Zaznaczam jednak, że w mojej skali ocen książka Stasiuka (który swoją drogą jest jednym z moich ulubionych polskich pisarzy) plasuje się znacznie wyżej. Opowiadania Rutkowskiego są po prostu dobre. Może rzeczywiście ze względu na język i podjęty temat nie jest to lektura dla wszystkich, jednak jeżeli macie ochotę na zweryfikowanie waszych wyobrażeń na temat życia toczącego się za wysokim murem, polecam. 

Za książkę dziękuję autorowi, jednak fakt ten nie miał wpływu na moją opinię.

3 komentarze:

  1. Poznałam niedawno prozę pana Rutkowskiego i na początku miałam podobne odczucia jak ty. To fakt, że język jest dość brutalny, ale tezn zabieg jest zamierzony i nieprzesadzony i nawet ja - taka purystka językowa, potrafiłam go przełknąć:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Książka czeka na mojej półce do przeczytania.

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię takie mocne książki, więc z wielką chęcią sięgnę i po tą. ;-)

    OdpowiedzUsuń